Zajęte. Za kod zamknięty w znakach nierówności odpowiadają palce Larwy. Za grafikę w tle również, acz pan wielce szanowny Jeordie White został żywcem wyjęty z klatek teledysku do "Coma White". Ponadto, Larwa zastrzega sobie prawo do tego co napisała, gdyż za wszystkie te literki odpowiada chora głowa, która jest jej własnością. Nie kopiować, nie piracić, nie kraść. Przed spożyciem obok zawartych treści skonsultuj się z lekarzem pierwszego kontaktu, psychiatrą/psychoanalitykiem i egzorcystą. Wstrząsnąć przed użyciem. Odpalać pod Lisem.
W głowie siedzą mi dwie przeklęte linijki tekstu i nie chcą wyjść. Bujam się tylko w rytm, jak do tego przypomni mi się melodia.
I don't like the drugs, but the drugs like me.
I don't like the drugs, the drugs. the drugs.
I tak od środy.
Zaczęłam się po raz tysięczny zastanawiać co by było gdyby moi rodzice postanowili zdecydować się na mnie tuż po swoim ślubie, a nie nie wiadomo ile lat później. Pewnie miałabym już swoją rodzinę.
Ale nie. Oczywiście trzeba było zwlekać. W wyniku czego jestem rocznikiem 94 i przespałam, będąc małym, nieświadomym tego, co działo się na świecie berbeciem, najciekawsze wydarzenia jakie mogły się wydarzyć.
I wcale mi nie chodzi o fakt, że chociażby Sylwester 1999/2000, zamiast przeżywać i rozmyślać, że och, ach, wchodzimy w nowe milenium, a przy okazji bawić się tak jak robię to teraz, spędziłam rzucając z kuzynem plastikowymi klockami o ścianę udając, że to fajerwerki.
Najbardziej żałuję, że praktycznie całą działaność System of a Down przewegetowałam nie słysząc o nich ani słowa i nie wykazując żadnego zainteresowania tematem. No cóż, zaczynałam wtedy moją edukację w przedszkolach, potem zerówkach, a potem podstawówce. A jak System się zawiesił, to w muzycznej ewolucji byłam na etapie, do którego nawet się nie przyznam, bo to dla mnie zbyt haniebne i z pewnością nazwy tych wszystkich wykonawców poraniłyby wasze oczy. Tak. W 2001 wydali Toxicity, a ja niczego nieświadoma, nie przeżyłam tego tak jak należało. Swoją sferą duchową chociażby. A kiedy w 2002 na Big Day Out Daron szalał, śpiewał to swoje La Isla Bonita, z którego tak laliśmy w ostatniego Sylwestra, ja, wówczas ośmioletnia, zasuwałam grzecznie do szkółki ubrana w elegancko wyprasowane bluzeczki, przykrótkie, beżowe, sztruksowe spodenki i różowe sandałki, które wybrali dla mnie rodzice.
ZŁO
Druga sprawa. Lalkowie. Ich niezwykle krótka działalność. W 2002 roku wydali płytę, trochę pokoncertowali, a potem trzeba było zawiesić działalność, bo Slipknot się reaktywował i Joey musiał go home. Finito. Tyle pozytywnej energii, tyle humoru, wszystko przeminęło z wiatrem, mi pod nosem, bo oczywiście mój wiek założył mi opaskę na oczy. A lojalność co do Dziewiątki nie pozwala teraz cicho liczyć na ich ponowny "rozpad" co mogłoby zaowowcować powrotem Murderdolls. Nowa płyta by się przydała...
Głupio jest być dzieckiem.
Co do Slipknota, mojej kochanej dziewiątki, obecnie nic nie mam, egzystują nadal, grają koncerty, nagrywają nowe płyty, więc niby nic nie straciłam. Aczkolwiek przegapiłam "Slipknota", "Iowę" i względnie "Vol. 3: Subliminal Verses".
Nie no. Jest dobrze.
Czcigodny puci-puci Merlinuś Męsonuś (mamy już skrzywienie z tym "puci-puci", na dodatek okazuje się, że poszło gdzieś w świat i nie wiadomo kiedy wróci. W każdym bądź razie puci-puci rządzi, pamiętajcie o tym). Najlepsze moim zdaniem płyty powstały w okresie 1998-2003. I jeszcze te dwa koncerty w Polsce, w 2001 i 2003 roku. A ja z tego czasu pamiętam tylko jak w mózg wrzynało mi się "Magic Key" One-T Cool-T, bo pioseneczka wydawała mi się mózgojebna i nie wiedziałam jaki ma tytuł.
I zadałam sobie pytanie: "Czy byłoby inaczej, gdyby moi rodzice, zamiast Shazzy i Urszuli (nie no, tą drugą akurat lubię), słuchali więcej cięższych brzmień"? Niby w kolekcji płytowej znalazłam Aerosmitha i Guns n' Roses (ach, GnR, te dwie płyty już leżą na moim biurku, wśród innych moich własnych), niby zawsze coś. Ale przy reszcie świata wymiękają. Bo jak się okazuje, większość rodziców moich znajomych kojarzy Nightwisha, ci bardziej obrotni słuchali i słuchają nadal Metalliki, Slayera.
Więc oczywiście cały ten mój zaginiony świat Jedynej Słusznej Muzyki musiałam odnaleźć sobie sama.