Zajęte. Za kod zamknięty w znakach nierówności odpowiadają palce Larwy. Za grafikę w tle również, acz pan wielce szanowny Jeordie White został żywcem wyjęty z klatek teledysku do "Coma White". Ponadto, Larwa zastrzega sobie prawo do tego co napisała, gdyż za wszystkie te literki odpowiada chora głowa, która jest jej własnością. Nie kopiować, nie piracić, nie kraść. Przed spożyciem obok zawartych treści skonsultuj się z lekarzem pierwszego kontaktu, psychiatrą/psychoanalitykiem i egzorcystą. Wstrząsnąć przed użyciem. Odpalać pod Lisem.
Może po prostu jestem rozdrażniona. Może mam zły dzień. Albo jestem zmęczona. Wkurzacie mnie wszyscy.
Mam ochotę zrobić coś moim włosom. Poczochrać. Zwiększyć ich cholerną, nikłą objętość, bo po tatusiu. Kiedyś pofarbuje je na czarno nie słuchając pieprzenia, że mi nie będzie pasować, bo mam za jasną cerę. Dwa kosmyki utnę niezgodnie z długością reszty, dwa pofarbuje na czerwono, a z kolejnych dwóch zrobię dredy. Przekłuję sobie wargę, założę lateksowe buty na koturnach i zaaplikuję sobie mocny makijaż. Kiedyś przemierzę tak miasto. I będę miała głęboko wasze opinie!
Wkurzacie mnie wszyscy. No dobra, prawie wszyscy. Wasza słodka, kul-i-dżezi, jestem-modna, pseudo-wcalenieidiotyczna większość. Przemierzam sieć spotykając na swej drodze jedynie śmieci, syf, gówna, badziewie, tanie produkty "Made in China", tandetę i wielokrotnie przetrawione przez wszystkich wokół wymiociny.
Chociaż są wyznaczone miejsca na takie osobliwości (bo przecież taki Onet Blog ma już chyba monopol na słit, róż, Hanie Fontanie i konkursiki za komcie) to i tak całe to musi porozlewać się po wszystkim dookoła.
Mój kochany deviantArt, którego szczerze nienawidzę, za to, że co jakiś czas uparcie przypomina mi o tym, jaka to będę wspaniała jeśli wykupię subskrypcję. Strona przeznaczona dla artystów, zaśmiecona przez tony słodko-echhi mangopodobnych śmieci. Wielkookie panienki zostawcie Japończykom, proszę was, oni wiedzą co z nimi zrobić, a wy kreujecie wyłącznie na tym jakieś nowe fetysze. Potem dochodzi do tego seria jakichś śmiesznych wilczków, które rzekomo mają przypominać oryginalne postacie z bajek, anime, filmów albo muzyków (bo nie wiem co jeszcze w stanie są wymyślić ci wszyscy oni). Wszystko jest okej dopóki dana osoba jeszcze ma jakiś tam talent, to co tworzy jest jeszcze znośne dla oka (aczkolwiek często zbyt różowe).
deviantArt zostaje obecnie zalany przez falę pseudo-artystów, którzy albo dodają do galerii wykonane telefonem komórkowym zdjęcia przedstawiające liść, kwiat, robaka, własną stopę, oko, twarz z dziwnej perspektywy, albo opowiadania z gatunku fanfiction (no bo co innego, główki "mądrych" dziewczynek zakochanych w ich ulubionym bohaterze kreskówki nie potrafi wymyślić niczego własnego) opowiadające oczywiście o miłości, względnie wampirach (co prowadzi tylko do Twilight. Tak, tak, Dracula przewraca się w grobie, ale w przypadku tych fanficków dwunastoletnie autorki nieraz osiągają poziom pani Meyer jeśli chodzi o umiejętności pisarskie). Potem na dA możemy odnaleźć to, co najgorsze, czyli nabazgrolone bohomazy przedstawiające krzywe postacie, ujawniające jak bardzo rysownik dba o coś takiego jak chociażby proporcje albo estetyka. Połowa takich rysunków to oczywiście fanart, połowa z tego fanartu to oczywiście yaoi.
Ble. Fuj. Śmieci. Wyrzućcie to. Śmierdzi.
Szatanie! Widzisz i nie grzmisz!
Teraz każdy go czci, każdy go wyznaje. Chwali się tym na prawo i lewo. Świecicie tym waszym mrokiem, złem, demonizmem i Lucyferem jak gołą dupą albo cyckami i czekacie na okejkę. Przedstawiacie jak kolejną kawaii postać z mangi.
Metale i goci zatracili swoją indywidualność, bo powstała na ich podstawie moda. Każdy teraz nosi glany - chociażby i do czerwonego płaszczyka, blond włosków i błękitnego cienia do powiek. Każda słodka dziunia utrzymuje, że słucha metalu.
Ale co ja tam mogę wiedzieć.